7 największych wpadek projektantów mody

Moda od lat służy nam do podkreślania urody, zaakcentowania statusu społecznego czy komunikowania poglądów i przekonań. I choć mogłoby się wydawać, że jedynym ograniczeniem dla projektantów jest ich własna wyobraźnia, to w pogoni za oszałamiającym efektem wizualnym często gubią oni głębszy przekaz mody – nieopatrznie sięgają po kontrowersyjne hasła i symbole lub beztrosko ignorują wartości, które dla innych są bezcenne.

7 największych wpadek projektantów mody

Projektowanie mody to wyjątkowo wrażliwa sztuka, która niemal na każdym kroku wymaga umiejętności dostrzegania szerszego kontekstu. Pozorne błahostki, takie jak nieprzemyślany nadruk lub aplikacja, mogą wywołać poważne konsekwencje. Projektanci muszą być szczególnie ostrożni przy wybieraniu źródeł swojej inspiracji – zwłaszcza wtedy, gdy szukają jej w historii i dziedzictwie obcych kultur, ich religiach lub wierzeniach. Bez odpowiedniej dozy szacunku i rozwagi łatwo bowiem przekroczyć cienką granicę między podziwem dla innych kultur a przywłaszczeniem ich elementów na własny użytek.

Zawłaszczenie kulturowe (ang. cultural appropriation) można zdefiniować jako wykorzystanie cudzego dziedzictwa (symboli, estetyki czy zachowań) w bezmyślny lub nieodpowiedni sposób, który spłaszcza jego pierwotny wydźwięk i niesie z sobą różnego rodzaju szkody. By uniknąć krzywdzącego zawłaszczania, projektanci mody powinni zachować postawę pełną odpowiedzialności i pokory – szczególnie dziś, gdy współczesna moda ma tak globalny charakter. Czy rzeczywiście tak jest?

Nie do końca. Błędy popełniają nawet projektanci światowej sławy. Oto 11 największych modowych wpadek ostatnich lat. Jak oceniacie postawę projektantów wobec kontrowersji, jakie wzbudziły ich własne kolekcje?

1. Karl Lagerfeld i Koran na sukience

Są projekty, w których zawłaszczenie kulturowe jest na tyle jaskrawe, że trudno przymknąć na nie oko. Tego typu skandale zdarzają się nawet kultowym domom mody z wieloletnią tradycją.

Sukienki Karla Lagerfelda z wersetami Koranu

Źródła zdjęć: independent.ieclaudia-schiffer.com.arfreebellydanceclasses.com

Właśnie tak stało się w przypadku stylizacji stworzonej przez Karla Lagerfelda – kusej i eksponującej biust sukienki zaprezentowanej na wybiegu przez Claudię Schiffer podczas pokazu wiosenno-letniej kolekcji w 1994 roku.

Problematyczne okazały się zdobienia, gdyż na sukience wyhaftowano... wersety z Koranu. Wzbudziło to zrozumiałe oburzenie wyznawców islamu, dla których takie działanie było jawną profanacją ich świętej księgi. Duchowni z Dżakarty nawoływali nawet do całkowitego bojkotu marki i grozili Lagerfeldowi konsekwencjami prawnymi. Zaskoczony projektant tłumaczył, że nie miał pojęcia o tym, jaki charakter mają umieszczone przez niego frazy – sądził bowiem, że jest to po prostu arabski poemat miłosny.

Ostatecznie marka przyznała się do błędu i oficjalnie przeprosiła społeczność muzułmańską za nieumyślne wykorzystanie słów Koranu jako elementów dekoracyjnych. Warte tysiące dolarów sukienki zostały spalone – co do jednej. Dom mody wystosował także prośbę do fotografów, by zniszczyli zdjęcia przedstawiające feralne modele lub zobowiązali się do niewykorzystania tych odbitek. Jak widać powyżej, nie wszyscy się do tego zastosowali.

2. Valentino i wiosenna kolekcja inspirowana Afryką

W poszukiwaniu piękna projektanci często sięgają po dorobek innych kultur. Nie inaczej było w przypadku kolekcji domu mody Valentino na sezon wiosna-lato 2016. W dobie kryzysu imigracyjnego natchnieniem do jej stworzenia była ówczesna sytuacja uchodźców. Wielu z nich zginęło w ucieczce przed wojną, próbując dotrzeć do Włoch. Swoją kampanią projektanci z Valentino chcieli złożyć im hołd, a prezentowane przez modelki stroje miały głosić ideę tolerancji wobec odmiennej kultury przybyszów z innych stron świata.

Niestety, to mądre przesłanie zaginęło po drodze, a sama kolekcja została przez wielu odebrana jako kulturowe zawłaszczenie. Co wywołało oburzenie? Mimo iż kolekcja robiła wrażenie misternie wyplatanymi fryzurami, oryginalnymi materiałami czy wielobarwnymi koralikami i naszyjnikami, zabrakło w niej odpowiedniego kontekstu. Stworzone przez Steve'a McCurry'ego fotografie promujące kolekcję zostały skrytykowane za to, że rdzenni Kenijczycy zostali na nich wykorzystani jedynie jako tło dla ubranych w afrykanizujące ubrania białych modelek.

Zdjęcia kolekcji Valentino inspirowanej Afryką

Reakcje obserwatorów na wpadkę Valentino z kolekcją inspirowaną Afryką

Źródło zdjęć: Fashion Editorials

Fala krytyki spadła również na oficjalny pokaz kolekcji, na którym pośród kilkudziesięciu looków pojawiło się zaledwie 8 czarnoskórych modelek.

Projektanci Valentino byli zaskoczeni tak negatywnym odbiorem. Tłumaczyli, że w swojej koncepcji chcieli zaprezentować światu swoistą fuzję międzykulturową, wyrażając w ten sposób uznanie dla afrykańskiego dziedzictwa. Ich zdaniem zachodnie modelki w wielobarwnych, afrykańskich ubraniach miały podkreślać ogromny szacunek, jakim darzą kulturę tego kontynentu.

Zdjęcie z wybiegu pokazu kolekcji Valentino inspirowanej Afryką

3. Marc Jacobs i kolorowe dredy na NY Fashion Week 2017

Dredy należą do kontrowersyjnych fryzur, często kojarzonych z muzyką reggae. Problem tej nietypowej fryzury na nowo zaprzątnął umysły Amerykanów w związku ze sprawą Chastity Jones, której odmówiono zatrudnienia w Catastrophe Management Solutions, dopóki nie zmieni swoich afrykańskich dredów na inne, bardziej cywilizowane uczesanie. Co ciekawe, sąd rozstrzygnął sprawę na niekorzyść kobiety, argumentując, że nie jest to przykład dyskryminacji rasowej ze strony firmy.

W tym świetle bardziej zrozumiałe wydaje się oburzenie niektórych środowisk na ubiegłoroczny pokaz wiosennej kolekcji Marca Jacobsa. Podczas pokazu modelki wystąpiły w ręcznie dzierganych wielobarwnych dredach z wełny. Ta charakterystyczna fryzura, poza urozmaiceniem designerskich kreacji, miała stanowić rodzaj hołdu dla unikalnego stylu Boya Georga i Lany Wachowski.

Wpadka Marca Jacobsa z dredami - zdjęcie z pokazu kolekcji

Źródło zdjęć: Vogue

Burzę wywołało użycie dredów jako ozdoby oraz ich sztuczny charakter (były jedynie rodzajem treski). Niektórym odbiorcom nie spodobało się także to, że na pokazie nosiły je dziewczyny o jasnej karnacji, które w tej tradycyjnej fryzurze nie wyglądały autentycznie. W tym samym czasie, jak udowodniła sprawa Chastity Jones, prawdziwi Afroamerykanie muszą radzić sobie z pogardliwym traktowaniem i szykanami właśnie z powodu takiego uczesania.

Zaskoczony Marc Jacobs odpowiedział na Instagramie na zarzuty internautów, zapewniając, że zawsze pozostaje pełen szacunku wobec innych ras, a różnorodność ludzkiego wyglądu jest dla niego inspiracją. Patrząc na innych, nie widzi bowiem kolorów, a dostrzega po prostu ludzi.

Niedługo potem projektant sprostował swoją wypowiedź, dodając, że nie chodziło mu o ignorowanie różnic pomiędzy poszczególnymi rasami, lecz o to, że nigdy nikogo nie dyskryminuje ze względu na kolor skóry. Jacobs jednocześnie przeprosił za to nieporozumienie wynikające z dość nieklarownego komunikatu.

Reakcja Marca Jacobsa na wpadkę z dredami - zdjęcie z Instagramu

Zdjęcie: Marc Jacobs / Instagram

4. Alexander McQueen i marynarka rodem z Etiopii

Dom mody Alexander McQueen jest powszechnie kojarzony z wysublimowanymi i dopracowanymi projektami. Wiosną 2017 roku jeden z nich zamiast zachwytu wzbudził jednak wielkie oburzenie. Wszystko za sprawą czarnej, welwetowej marynarki, ozdobionej połyskliwymi aplikacjami w kształcie wijących się słoneczników. Problemem dla wielu odbiorców było jej zbytnie podobieństwo do kaby – tradycyjnego ślubnego odzienia w Etiopii i Erytrei. Czarne, haftowane złotem okrycie jest zakładane przez przedstawicieli afrykańskiej społeczności Habesha tylko na wyjątkowe okazje.

Marynarka Alexandra McQueena inspirowana etiopskim strojem ludowym

Źródła zdjęć: vogue.comaddisinsight.com

Gdy w magazynie modowym i w sieci pojawiły się pierwsze fotografie sygnowanego przez projektanta modelu, w internecie natychmiast zawrzało. Zdaniem komentujących, dom mody powinien oddać hołd kulturze, z której zaczerpnął swój projekt i podać ją do publicznej wiadomości jako swoją inspirację.

Ludowy strój etiopski przypominający marynarkę Alexandra McQueena

Źródła zdjęć: twitter.comeasthabesha.compicmog.comcommons.wikimedia.org

Dodatkowo, by przypomnieć o regionach, dla których kaba jest tak istotną szatą, internauci zaczęli masowo wklejać do swoich wypowiedzi w social mediach flagi Erytrei i Etiopii, jednocześnie oskarżając dom mody o kulturowe zawłaszczenie, beztrosko sprzedawane za prawie 5 000 funtów. Mimo wielu próśb, przedstawiciele marki w ogóle nie odnieśli się do całej sytuacji.

5. Dolce&Gabbana w pochwale dla szczupłej sylwetki

W dobie Ewy Chodakowskiej, Anny Lewandowskiej i pogoni za perfekcyjnym ciałem często zapominamy, że nie jest ono jedynym wyznacznikiem urody i wartości człowieka. Obsesyjny kult smukłości prowadzi do coraz częstszych zaburzeń odżywiania, problemów psychicznych, a nawet samobójstw. Krytyka wyglądu dla wielu osób każdego dnia jest źródłem cierpień.

Mogłoby się więc wydawać, że komunikat sugerujący szczupłość jako przepis na szczęście z miejsca stanowi spory nietakt. Nie dla duetu Dolce&Gabbana. Stworzone we współpracy z japońskim rysownikiem Jumpei Kawamura trampki z kolekcji jesień-zima 2017/2018 zostały ozdobione napisem… „I’m thin and gorgeous”, co w tłumaczeniu znaczy „Jestem chudy i wspaniały”.

Buty Dolce&Gabbana z napisem "Jestem chudy i wspaniały"

Zdjęcie: Stefano Gabbana / Instagram

Gdy zdjęcie pary designerskich sneakersów ujrzało światło dzienne, w sieci rozpętała się istna burza. Dostrzegł ją również magazyn Forbes, który na swojej stronie zastanawiał się, co kieruje autorami tego rodzaju kontrowersyjnych projektów i czy wolność twórcza daje im prawo do lekceważenia opinii publicznej.

W odpowiedzi na społeczne oburzenie projektant Stefano Gabbana na swoim Instagramie buńczucznie zakomunikował, iż jest wdzięczny za ów „głupi artykuł”, dzięki któremu marka dodatkowo zyska na popularności. Krewki twórca nie poprzestał jednak tylko na tym i wszedł w dialog z krytykującymi projekt internautami, pytając ich, czy rzeczywiście wolą być tłuści i pełni cholesterolu niż smukli? W swoim innym emocjonalnym wpisie miał nawet ironicznie obiecać, że następnym razem dom mody ozdobi buty zdaniem „Love to be fat and full of cholesterol".

6. Victoria’s Secret i kolekcja Nomadic Adventure

Pokazy Victoria’s Secret już dawno zyskały miano kultowych. To niezwykle kosztowne i przyjemne dla oka przedświąteczne show, którego niezbywalną częścią są oszałamiające stylizacje i występy światowej sławy muzyków.

Specjalnie na pokazy projektanci stylizują luksusową, damską bieliznę tak, by jak najbardziej przykuwała wzrok, nierzadko sięgając po różnorodne nawiązania etniczne. W pogoni za oszałamiającym efektem często zapominają o odrobinie refleksji czy nakreśleniu kulturowego kontekstu. Tak właśnie stało się w przypadku kolekcji Nomadic Adventure, której podstawę stanowiły motywy i zdobienia mocno inspirowane kulturą rdzennych ludów Afryki i Ameryki. Zapożyczenia były o tyle niefortunne, że tradycyjne hafty i koraliki zestawiono ze swobodnym charakterem całego pokazu. Nijak nie odnajdywały się w nim także obfite pióropusze, noszone wyłącznie przez plemiennych wodzów i wojowników. Sytuacji nie poprawiał fakt, że w stylizacjach zaprezentowały się głównie modelki o jasnej karnacji i europejskich rysach twarzy.

Modelki Victoria's Secret na wybiegu w strojach inspirowanych Afryką

Źródło zdjęć: Vouge

Do dziś nie poznaliśmy oficjalnego stanowiska Victoria’s Secret w sprawie kontrowersji, jakie wywołała nomadyczna kolekcja. Warto jednak zauważyć, iż w 2012 roku marka wystosowała przeprosiny w związku ze zbyt seksowną odsłoną indiańskiego stroju zaprezentowanego przez supermodelkę Karlie Kloss.

7. Gucci i niefortunne nakrycie głowy

Nietolerancja wyznaniowa i związane z przekonaniami prześladowania pozostają smutnym faktem nawet w XXI wieku. Przejawy braku akceptacji dla tradycyjnych symboli religijnych, ceremonialnych szat lub detali ubioru są obok rasistowskich zachowań chlebem powszednim dla wielu pokoleń imigrantów. Tak dzieje się też w przypadku wyznawców wywodzącego się z Indii sikhizmu, których spora część zamieszkuje Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Sikhowie są przeciwni wszelkim wojnom, a symbolem ich pobożności i pokory są starannie zamotane turbany noszone zarówno przez praktykujących mężczyzn, jak i  kobiety.

Tradycyjne nakrycie głowy, którym mógł zainspirować się projektant Gucci

Źródła zdjęć: conworld.wikia.comtimeline.comcommons.wikimedia.org

Turban jest dla Sikha czymś naprawdę ważnym i świętym, a tymczasem wielu Hindusów jest na co dzień jawnie dyskryminowanych za to charakterystyczne nakrycie głowy. Trudno się więc dziwić oburzeniu, jakie wywołała wśród nich kolekcja Gucci na sezon jesień/zima 2018, w której pojawiły się właśnie turbany, niezwykle podobne do sikhijskich. Wyznawcy religii pokoju odebrali to jako jawny przejaw braku szacunku wobec ich wyznania. Nie brakowało wypowiedzi, z których wynikało, iż sikhowie nie życzą sobie, by ich religijny symbol występował w roli modnego dodatku do zachodniego stroju.

Dodatkowym zgrzytem był ponoć jasny kolor skóry modeli, którzy z pewnością nie mieli nic wspólnego z hinduską religią. Dom mody Gucci nie wydał oficjalnego oświadczenia w tej sprawie.

Wpadka Gucci z turbanami Sikha - zdjęcia z wybiegu

Źródło zdjęć: Vouge

Jak widać, współczesna moda obfituje w kontrowersje związane z kulturowym zawłaszczeniem. To temat, który jest przedmiotem żywej dyskusji zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, gdzie obok siebie żyją miliony przedstawicieli różnych ras, kultur i wyznań. I choć zdarzają się sytuacje, w których kłótnia o kulturową tożsamość bywa nieco przesadzona, projektanci powinni się dobrze zastanowić, zanim po raz kolejny zdecydują się na tego typu nawiązania lub hołd.

Najlepsze kreacje ze ślubu Meghan i Harrego! Te prezenty na DZIEŃ MATKI to strzał w dziesiątkę!

Polecamy w tej kategorii